Recenzja:
Kolejna książka Terakowskiej, łącząca ze sobą dwie płaszczyzny: płaszczyznę życia codziennego, rzeczywistości, która nas otacza z płaszczyzną duchowości. Pisana zrozumiałym językiem zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych.
Jest to historia małej Ewy, która pewnego dnia traci swojego anioła stróża. Rodzice załamują ręce, kiedy ich córkę napotykają same nieszczęścia. Nie wiedzą, gdzie szukać pomocy. Jedynie babcia dziewczynki wierzy, że problem nie tkwi w przypadku czy podatnym na infekcje organizmie wnuczki. Nie chodzi również o pech, który nagle zaczął prześladować niewinne dziecko. Dopiero później dziewczynka dowiaduje się o swoim aniele stróżu i stara się o to, żeby go odzyskać. Aby to zrobić, musi wiele przejść. Mimo to nie poddaje się.
Powieść pokazuje w delikatny, a zarazem zrozumiały sposób różnice między dobrem a złem. Od samego początku nie można się od niej oderwać. Czyta się ją wręcz jednym tchem. Pełna ciepła i miłości, będąca w stanie wywołać u czytelnika łzy wzruszenia.
Anna